Portal usług dla dzieci

+ dodaj darmowe ogłoszenie + dodaj firmę bezpłatnie

Zdrobniale i pieszczotliwie, czyli jak mówimy do dzieci

Artykuł nr 41 utworzony: 08.04.2013, 12:02

Zazwyczaj wybór odpowiedniego imienia dla dziecka jest jednym z najprzyjemniejszych aspektów oczekiwania na potomka. Zdarza się też, że rodzice wolą poczekać aż się maluch narodzi i trochę z nim pobyć, żeby zobaczyć na kogo wygląda. Czy jest Kacperkiem czy Stefanem na przykład. Bywa, że jest to procedura bardzo czasochłonna, w którą angażuje się cała rodzina. Nie chcemy przecież żeby imię naszej ukochanej pociechy komukolwiek się źle kojarzyło.

Często jednak bywa tak, że choć młody człowiek ma już imię (a czasem nawet dwa) zwracamy się do niego zupełnie inaczej. Powszechnym staje się także zjawisko przenoszenia zdrobnień i pieszczotliwych zwrotów na kolejne etapy życia dziecka, co może jego otoczenie wprawiać w niemałą konsternację.

Nie tylko podczas zabawy z dziećmi, ale także podczas zwyczajnych, codziennych sytuacji lubimy przekształcać ich imiona, lub nadawać im zupełnie inne, często bardzo dziwne przezwiska. Duże znaczenie ma tu moda, a także telewizja i Internet. Do jakich fantazji słownych dochodzi najczęściej?

Na podstawie ankiet i obserwacji podzieliliśmy je na 4 kategorie. Pierwsza to oczywiście zdrobnieni. Cóż może być dziwnego w Lusiu (od Dariusza), Daśku (od Adasia), Kini (od Kingi), czy Mini (od Dominiki)? Zapewne nic jeśli nazywamy tak kilkutygodniowe niemowlę. Sprawa wygląda jednak dosyć komicznie, gdy starsi ludzie zaczynają się tak przedstawić.

Druga kategoria to fikuśne nazwy odzwierzęce, a wśród nich Kurczak, Kaczorek, Rybka, Żabeczka, Robal, Panda, Misiek, Kotek i Króliczek. Mamy tu wszystko co uchodzi w przyrodzie za małe, pocieszne, przytulaśne i sympatyczne.

W kolejnej grupie znajdują się nazwy inspirowane funkcjami fizjologicznymi, czyli Pierdzioszek, Śuśmajtek, Grzdyl (chłopiec często wypróbowujący możliwości nowo odkrytych siekaczy), Kluska (ponadprzeciętne wymiary), Kędziorek, a nawet Papunia (dziewczynka z pełnymi policzkami).

W czwartej kategorii są przezwiska tradycyjne oraz takie, o których nawet sami rodzice nie wiedzą skąd się wzięły. Mamy tu zatem Bobo, Dzidzi, Niunię, Fasolkę, Guziczka, Pierożka, Bąbla, Juniora i Ćmoka.

Wyżej wymienione przezwiska i zdrobnienia samym rodzicom wydają się urocze i zabawne, a ich rola w budowaniu więzi z dzieckiem jest z pewnością nieoceniona. Używając ich jednak należy pamiętać by przestać w momencie, gdy maluch sam zbyt często zaczyna tak sam siebie nazywać. No i drodzy rodzice, warto czasem pamiętać, że bezdzietni też mogą to usłyszeć.


Galeria zdjęć

comments powered by Disqus

Zapytań: 11, Copyrights © Nasz Urwis, 2013 | Wykonanie serwisu: Crazybeaver.net